Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 czerwca 2013

208. Mandala #3

Skoro już uporałam się z pracą dyplomową i troszkę uporządkowałam sypialnię mogę spokojnie zająć się haftowaniem i wyżywaniem się artystycznym ;) Przynajmniej na razie :)
Ruszyłam z moją mandalą :) Tak wygląda dzisiaj:




Bardzo mi się ta robótka podoba :)
A na koniec dzisiejsze spotkanie oko w oko z przedstawicielem świata owadów:


Cieszę się że moje wyroby z ostatniego postu się Wam spodobały :)
Ciapara- w sumie szycie poszło szybciej niż myślałam :) Najgorsze było zakładanie koronek, bo spódnica jest z plisek złożona, ale jak już człowiek do wprawy dojdzie to...
Promyk - nie było celem zrobienie sukni ślubnej, ale skoro już dwie osoby mówią że to suknia ślubna to niechaj  tak będzie :)
Katarzyna - ja też nie mam córki :) i jakoś się bezkarnie bawię tą lalką  ;)
Emmaja - i to jest właśnie rozdarcie... dzieci nie mam, i w sumie to nie wiem czy chciałabym mieć syna czy córkę... Chyba jednak syna, z babami są same problemy ;)

To teraz mykam :) pozdrawiam serdecznie

wtorek, 14 maja 2013

205. Mandala

Nie wiem po co jest mandala. Nie wiem co z niej można "mieć". Szukałam po necie i konkretów o niej nie znalazłam oprócz tego, że trzeba ją robić w ciszy  skupieniu... To ja Wam pokażą moją mandalę. Tak na prawdę to jeszcze nie moją, bo dopiero wydrukowałam wzór. Bo wzór mi się spodobał :) a boje się, że jak się wezmę za jej haftowanie to wszystko pójdzie w kąt... Hmmm... a może by tak tylko środek dziś wyhaftować??


Hmmm... idę wypić kawę i pomyśleć :)
A teraz echo ostatnich i przedostatnich komentarzy:
Dobre Czasy - zapraszam :) i mam nadzieję Cię gościć jak najczęściej
Teresko - postaram sie robótkę skończyć jak najszybciej, żebyś jak najkrócej czekała, ale "cudów" nie obiecuję ;)
Kasiu, Zielona Mila - Cieszę się że i Wam się kolorki podobają :)


No to teraz papa!

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

188. Wiosna... tralalala... wiosna :)

Dopóki nie przyszła i słońce nie zaczęło świecić ze wszystkich swoich sił, nie wiedziałam że aż tak za nią tęskniłam... Śnieg już prawie wszędzie stopniał - piszę prawie, bo codziennie oglądam parę jeszcze sporawych : rozmiarów zaspy jak na "już prawie maj" :) Jest jednak smutna rzecz w tym wszystkim. Topniejący śnieg odkrył niesamowitą ilość śmieci... Heh... Nawet komentować mi się nie chce. Tylko jedna rzecz mnie boli troszkię jak sobie czytam na forach i fejzbukach komentarze typu: "To niech leśnicy posprzątają!", "Leśnicy nie dbają o las bo jest masa śmieci". A co to leśnicy wywożą worami śmieci do lasu?! Jakiś ćwok za przeproszeniem wywiezie odpady budowlane i inne śmieci do lasu. Ktoś zrobi zdjątko i podpisze: "Czemu LEŚNICY nie posprzątali tego jeszcze?! Przecież to tutaj już dwa dni leży!". Rrrrany koguta! LEŚNIK to LEŚNIK a nie sprzątaczka albo śmieciarz. Szanujmy ich pracę z łaski swojej, bo to że śmiecimy w lesie świadczy o głupocie i braku szacunku do przyrody i leśników. I może troszkę wyrozumiałości. Ostatnio zamiast piętnować śmieciarzy piętnuje się leśników a to jest chore. O!

No ale teraz coś wiosennego, coś co czasami można pomiędzy śmieciami znaleźć:



Pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądaczy i witam serdecznie nowych!

PS. Zdjęcia moje, bierzcie i częstujcie się jeśli macie ochote!

czwartek, 25 kwietnia 2013

186. Wykończeniowe zmagania

Heh... powinnam haftować, albo szydełkować, albo drutować... Ale jakoś mi się nie chce :/ ze wszystkich kątów wyłania się rozgardiasz z którym walka bez szafy, szafki czy komody jest marna.
Po kątach zalegają materiały budowlane, szafki kuchenne błagają o dowiezienie reszty rodzeństwa i zamontowanie drzwiczek.
Trzeba znaleźć na to czas. Wyjeżdżam na 7ma wracam po 19tej. Marzę wtedy by się legnąć choć na chwilę koło chłopa albo w wannie wypełnionej ciepłą wodą. Kupiłam sobie nawet sole do kąpieli. Efekt? Po chwili relaksu wstałam, wytarłam się i spóściłam wodę. Patrzę a moja nowa, cudna, śnieżnobiała akrylowa wanna ma różowe plamy! bo sól była o zapachu różanym...
Wykańczanie mieszkania (i siebie po trochu) rewiduje troszkę moje poglądy. Doszłam do wniosku, że jeszcze pół roku mogę spać na materacu, ale szafa na ubrania musi być! Musi i już! O!
Zostało jeszcze kilka rzeczy do zrobienia. Pomalować kuchnię, jeszcze jedną warstwę farby w pokojach i łazience nałożyć trzeba, założyć listwy, przymocować na stałe tron i umywalkę, pozmywać i posprzątać... Niby niedużo, ale jednak....

Marzę o tym żeby usiąść już na posprzątanym balkoniku, przy stoliku z kawką i robótką w ręku...

a tymczasem wracam do buszowania po Waszych blogach, puki mam okazję :)

Pozdrawiam serdecznie!


PS. Może niedługo jakieś zdjęcia się pojawią - pożyczyłam aparat :) tylko co byście chcieli zobaczyć??

wtorek, 7 sierpnia 2012

144. Łap zająca :)

Miały być postępy w salu BC, ale nie będzie. Nie dlatego że postępów nie ma, bo są :)
Tylko aparat ma problemy ze złapaniem ostrości przez tą nić metaliczną... do tego przeliczyłam się z ilością tej nici (o ja durna myślałam, że jedna szpulka starczy) i teraz mam dylemat, iść do pasmanterii i płacić 12 złociszy czy zamówić przez internet i za przesyłkę dać 5 zeta a za szpulkę 9?? hmmm... A gdyby tak zamówić od razu dwie szpulki.... heh... a miałam oszczędzać i wykańczać zapasy....

Tak jak pisałam zdjęcia robótki bieżącej nie pokażę, pokażę Wam zdjęcie obrazka który "zarekwirowałam":
Dziś znów prowadziłam zajęcia z dzieciakami :) Jeszcze nie trafiła mi się niefajna grupa :) a to dzieło poczynił jeden z chłopców. Na rysunku jest Pani leśnik goniąca łosia (prawy dolny róg, widać kończyny i kawałek pyska) i zająca. Pewnie byłoby jeszcze jakieś zwierzę, ale Pani wychowawczyni zarekwirowała mu kartkę (a ja Jej :)). Choroba, mogłam poprosić o dedykację. Może będzie to kiedyś sławny rysownik?? Tak czy inaczej jest to tegoroczny absolwent 6tej klasy.
A teraz mykam i pozdrawiam wszystkich :)

poniedziałek, 16 lipca 2012

134. Kartka w czerwieni

Wczoraj spłodziłam karteczkę :) i mi osobiście się ona bardzo podowa. Żadnych drogich papierów tylko to co było pod ręką. Mam nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu:

 Dużo czerwieni i złota i różnych faktur. W środku wygląda tak:
 I jeszcze zbliżenie na złocony brzeg:


Wykorzystałam: filc, tekturę, papier gnieciony, chustkę do decu, wstążkę, wikol. Sama widzę, że muszę popracować nad proporcjami, chociaż i tak mi się podoba ;) a Wy co sądzicie na ten temat??

Mykam potworzyć a potem potaplać się w jeziorku :)

piątek, 25 maja 2012

118. Coś słodkiego :)

Witajcie :) Dziś robótek nie będzie :) Dziś będzie moje rękodzieło w postaci wypieków. Mianowicie tort czekoladowy, z troszkę jesienną dekoracją ale już dłuższy czas mi chodziło coś takiego po głowie :)
Więc do rzeczy:
Tort dla mamy z okazji jutrzejszego święta. Spody biszkoptowe, żelka wiśniowa i masa czekolady. Kremy z białej czekolady i mlecznej. Liście z gorzkiej :)
To ja mykam :)



poniedziałek, 14 maja 2012

112. Włóczka od teściowej :)

Teściowa moja przyszła (mniejmy nadzieję, że takową będzie) zakupiła mi troszkę włóczki :) W prawdzie w rękach jej jeszcze nie mam, ale chłop mi zrobił focię
Strasznie mi się te kolorki podobają. Wszsytkie razem i każdy z osobna:

Takie, kolorowe i żywe strasznie są. Nastrajają pozytywnie już od samego patrzenia na nie :) Teraz w zamian muszę coś teściowej zrobić. Tylko co??









czwartek, 26 kwietnia 2012

105. Dziczy wpis

Dawno nic nie umieszczałam. Na razie niestety nic nowego nie pokażę, bo nic na razie pokazać nie mogę. Nadrabiam zaległości: przygotowuję przesyłki do wysyłki i uczę się.
Z facebookowym salem siedzę w lesie. Drzew i krzewów nie przybyło chyba od tygodnia. Za to wykańczam powoli inne maleństwa, chyba, że one wcześniej wykończą mnie ;). Z tym to akurat różnie może być niestety...
A teraz Wam coś opowiem :)
Wczoraj myślałam, że dostanę zawału. Jechałam z pracy do domu. Śpieszyłam się bardzo więc cisnęłam na pedały ile sił w nogach miałam. Chciałam po prostu uciec przed ulewą która deptała mi po piętach. Wyjeżdżam zza górki, patrzę a tu stoi sobie coś na drodze. Podjechałam ciut bliżej czując zaczynający padać deszcz. Patrzę. A to DZIK! On stoi na asfalcie i patrzy się na mnie. Nosem niucha, uszami strzyże. Krok w przód i krok w tył robi. Już miałam zawracać kiedy z naprzeciwka przejechał samochód. Na szczęście kierowca zatrąbił i dziku wszedł do rowu przy drodze. A ja jak jełop jeden w tym czasie stałam w deszczu patrzyłam na tego dzika a on na mnie. Nie wiem o czym on myślał, ale ja rozważałam jak szybko on potrafi biegać i czy dam radę koło niego przejechać...
Do domu miałam, chyba ze 300 m. A przyjechałam taka mokra, że masakra. Zeby było ciekawiej: wstawiłam rower do garażu, weszłam do domu i nagle deszcz przestał padać i słońce wyszło...

Do dzikich zwierząt podchodzę (odchodzę ;)) z rezerwą (i szybko). W poniedziałek spotkałam dwa pasiaki na drodze leśnej. Wolałam się wycofać niż czekać na ich mamę. Tym bardziej, że nie wiedziałam gdzie jest. A taki maluch może nawet z "radości" kwiknąć a matula już leci z ryjem! Nie chcę sprawdzać swoich zdolności w sprincie na 100m, tym bardziej że wiem że mam kiepskie osiągi.
Nie podchodzę, nie dotykam. Wolę pójść w swoją stronę i poczekać aż zwierz pójdzie w swoją. Tak samo jak dziki traktuję sarny, jelenie, dzikie ptaki... Zwłaszcza sarny. Nigdy nie dotykam "samotnej, pozostawionej bez opieki, biednej sarenki, która leży w trawie zwinięta w kłębęk". NIGDY! Bo wiem, że matula jest gdzieś w pobliżu i nie ma tyle sił co Locha (Pani Dzik). I wiem, że jak dotknę tę biedną sarenkę to matka już do niej nie wróci (ma to związek z zapachem który pozostawiamy po sobie).

Wiem, że mimo wszsytko do mnie zaglądacie, więc mam prośbę: pomóżcie mi
rozgłosić hasło:

 "NIE DOTYKAM DZIKICH ZWIERZĄT!". 

Mnie tak ktoś kiedyś nauczył. Teraz wiem, że takie postępowanie ułatwia życie nam i zwierzętom.
Może któraś z Was ma pomysł na banerek??

Pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądaczy i witam nowych obserwatorów :)

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

93. Bociany

- Wie Pan co?! – powiedziała „Pan” chociaż ten „Pan” jej już dawno temu powiedział, że jak powie do niego „per Pan” to się śmiertelnie obrazi – wydało mi się dziś rano, że coś widziałam!
- Ciekawe co takiego widziałaś?!
- Jechałam rano. I patrzę. Leci taka parka nad drogą. Szyje długie jasne a skrzydła ciemne. Myślę sobie: „Jak nic bociany. To dobrze, nadchodzący rok się dobrze zapowiada". (Uśmiechnęła się szeroko odsłaniając swe żeby w kolorze kości słoniowej.) Bociany leciały, więc i ja się będę przemieszczać. Chociaż może lepiej by było by stały na gnieździe. Może i ja bym osiadła? Dostałabym pracę? Założyła rodzinę? Albo chociaż o tym zaczęła myśleć…
- o czym?? – odpowiedział „Pan”
- O rodzinie. To nie wie Pan że nadchodzący rok zależy od tego jakiego bociana się zobaczy? Czy leci, chodzi po polu, czy stoi na gnieździe??
- Tego nie słyszałem a tyle lat tu mieszkam.
- Heh… Na szczęście to nie był bocian a para żurawi…
- Ja za to widziałem ostatnio bociana. – powiedział uśmiechając się szeroko – Chodził ostatnio w tych swoich, śmiesznych czerwonych portkach po tym polu. Mam nadzieję, że mu teraz zmarznie ten jego niewyparzony dziób!

piątek, 30 marca 2012

90. Prośba o podpowiedź

Heh... No żyję no... Nie wiem czy na swoje nieszczęście czy nie ale żyję.
Od miesiąca haftuję obrazek. Czasu mi zbyt dużo nie zostało a mam problem i zastanawiam się jak go rozwiązać?? Może Wy będziecie miały jakiś pomysł?? Za wszystkie pomysły i uwagi będę wdzięczna. (Na zachętę dodam, że najlepszy wg. mnie będzie nagrodzony jakąś niespodzianką - jestem otwarta na sugestie).
Obrazek wygląda tak:
Zdjęcie całości delikatnie rzecz ujmując: Ciulowate ;) Mam nadzieję, że mi wybaczycie. Tak czy inaczej kanwa jest biała - polska Aida 14ct. Do haftu używam naszej rodzimej muliny - Ariadny (dobre bo polskie!). A mój problem leży w tle. Zupełnie nie wiem jakie je zrobić. Obrazek ma format A3. I do tego nie mam czasu na wyszywanie całego tła krzyżykami. Chodzi mi o coś "efektownego", ale na prawdę szybkiego do zrobienia - powiedzmy że w tydzień max. Macie jakieś pomysły??

A tutaj nieco lepsze zbliżenie jednego z kwiatków:

A na koniec jeszcze parę obiektów naturalnych -  zdjęcia zrobione w naturze czyli w lesie:
Dafne
 i Hepatika
 żadene z nich nie pachnie, ale za to ładnie wygląda. Do tego jeszcze przekrasek, który wszedł mi na palec

A na koniec dowód na to, że rower nie tylko stoi w garażu ;)



 Tym razem to by było na tyle. Mykam pomóżdżyć albo może pozwiedzać Wasze blogi??

środa, 21 marca 2012

88. ON

I przestał padać deszcz. I przestał wiać wiatr.
A potem przyszedł ON. W czerwonych dżinsowych spodniach i puchowej pikowanej kamizelce koloru brązowego. Na nogach miał czerwono - żółte buty trekingowe.
Włosy miał długie do ramion w kolorze blond z umiejscowionymi przypadkowo jaśniejszymi pasemkami. Oczy miał koloru dzisiejszego pochmurnego nieba. A może to odbijało się w nich znajdujące się nieopodal jezioro?? Zapachniało czystością i świeżością. Koło niego unosiła się też delikatna woń fiołków.
Ręce miał podobnie jak i twarz ładne i wypielęgnowane. Niewiele wyższy ode mnie. Troszkę barczysty. Ciężko jednak było coś dostrzec przez tę kamizelkę.
I powiedział. Mówił i odpowiadał.
I poszedł tak jak i przyszedł. Do tego samego miejsca.
I zaczął wiać wiatr, który rozwiał woń fiołków i czystości.
I zaczął padać deszcz.
I znów zaczął się unosić zapach farby... w spreju.

poniedziałek, 19 marca 2012

87. Szukanie dziury w...

Do przodu. Do tyłu. Do przodu. Do tyłu. Pierwszy bieg. Wsteczny. Pierwszy bieg i wsteczny. I przód i tył. I przód i tył.... I tak się bujamy przez 10 minut. Nic nie pomaga. Ugrzęźliśmy.
Wysiadamy z samochodu. Kicha. Samochód do połowy kół w błocie.
Jeszcze 10 minut do fajrantu. A my w środku lasu. I jeszcze zaczął padać deszcz...
...z gradem.
A na deser do drugiego śniadania dostałam reprymendę. Za co?? Za dziurę. W czym?? W płocie.

Dzisiaj nie jest źle. Jutro będzie gorzej :)

Zdjęć dzisiaj nie będzie. Będzie piosenka:



Pozdrawiam serdecznie osoby zaglądające i witam nowych obserwatorów :)

czwartek, 15 marca 2012

84. To co Tygryski lubiom najbardziej :)

Piesio poprzez moje palce pragnie podziękować za wszystkie komplementy zapisane pod jego adresem :) A ja pragnę się pochwalić kolejnym zakupem :) Tym razem nie był to zakup pasmanteryjny (chociaż tak jak Wy je uwielbiam, a najbardziej lubię iść do pasmanterii podotykać, obmacać... heh...)
Ale teraz do zakupów :) Zakupu dokonałam wczoraj. We stolicy War... ....Warmii i Mazur (nie w Warszawie ;)) Postanowiłam zrobić to z zaskoczenia. Po pracy pojechałam z koleżanką. Weszłam do sklepu i po niecałych 30 minutach wyjechałam z salonu :) heh... Napęd mam na tylne koło. Moc silnika kiepska jak na razie oceniam na razie na 1/8 konia ;) Przyśpieszenia największe osiągam z górki i z wiatrem :)
A teraz poznajcie moją brykę, która sprawia mi od wczoraj masą radości i przysparza sporo zmęczenia :):

 Wczoraj 30 km, dziś też coś koło tego. A teraz moje niecodzienne prawie codzienne śniadanie:

za którym nie powiem, ale troszeczkę zaczęłam tęsknić.... I na koniec coś jeszcze, kto zgadnie skąd ten kawałek pochodzi??:
"(...)i gdy człowiek wejdzie w las, to nie wie,
czy ma lat pięćdziesiąt, czy dziewięć,
patrzy w las jak w śmieszny rysunek
i przeciera oślepłe oczy,
dzwonek leśny poznaje, ćmę płoszy
i na serce kładzie mech jak opatrunek. (...)"

To ja mykam. Dziękuję za Wasze odwiedziny i zapraszam ponownie :)

sobota, 28 stycznia 2012

53. Prezenty dla mnie :)

Wczoraj będąc u pewnej Starszej Pani (ale by mnie oczaskała gdyby przeczytała że nazywam ją starszą Panią - bo ona jest bardzo młoda duchem!) dostałam od niej prezent w postaci koronek.
Można by rzec, że to koronki to coś w rodzaju pamiątek rodzinnych. Z resztą same zobaczcie:

 Po rozwinięciu (a jest co rozwijać, bo to nie są resztki a całe nawoje po chyba nawet kilkanaście metrów) prezentują się następująco:

 Barwy są troszkę przekłamane, bo koronki są w kolorze białym i Ecri (hehehe, mój wykładowca od gleboznawstwa nie znosił gdy używało się nazwy tego koloru):


 A na koniec koronka jedna ze starszych, wyprodukowana w 1989 roku:
 w fabryce im. M. Fornalskiej:


 No i teraz się zastanawiam jak się Asi za te skarby odwdzięczyć...


Lothluin - Skarpetki są prostsze do zrobienia niż Ci się wydaje

Danielo - Ciepłe skarpetki sprawdzają się nie tylko przy mrozie ;)